-Czy mogę się wypisać szybciej,dziś, teraz?!-Spytałam jeszcze raz.
-Niestety ,ale nie.To zdecydowanie za szybko ,zastanawiam się nawet nad tym czy wypisać panią jutro,czy może za kilka dni.-Ciągnął swoją monotonną przemowę,która mnie nie obchodziła.Po chwili chyba zorientował się ,że go nie słucham i wyszedł.Nie pozostało mi nic innego jak zasnąć.Wierciłam się z boku na bok nic to nie dawało dalej nie spałam męczyła mnie myśl co będzie jutro,przypomniałam sobie SMS'a od Liam'a ''(...)Jak tylko wrócisz do domu ja się wyprowadzam, nie dam ci się ranić. ''Na samą myśl o tym łzy stawały mi w oczach a serce rozbijało się na malutkie kawałeczki.Co mam zrobić?Czy to się w końcu ułoży ?! Może on się nie wyprowadzi?Przecież nie ma gdzie iść poza tym Paul się nie zgodzi.W mojej głowie było coraz więcej pytań a do rana coraz mniej godzin.Włączyłam muzykę z telefonu , włożyłam słuchawki do uszu,puściłam ''The Scientist ''Coldplay zamknęłam oczy i starałam się oderwać od tego wszystkiego.Spojrzałam na wyświetlacz 4:30, zastanawiałam się z jednej strony dobrze ,że kończy się mój pobyt tutaj z drugiej strony boję się wrócić do domu.Co chwilę zerkałam na wyświetlacz telefonu sprawdzając godzinę.Ostatni raz zerknęłam 6:30.Do sali wszedł lekarz.Podszedł do mojego łóżka.
-Jak się Pani czuje ?-Spytał wysilając się na uśmiech.
-Ymm Dobrze.-Tak fizycznie było dobrze ,gdyby jednak badał moją psychikę w tym momencie była bym już w psychiatryku.
-Yhym,yhym zatem przygotowujemy wypis?-Spojrzał na mnie pytająco.
-Tak.-Odpowiedziałam krótko , facet podał mi jakieś papiery podpisałam je i oddałam w jego ręce.
-Proszę zadzwonić po kogoś ,kto panią odbierze.-Dodał wlepiając wzrok w kartki które przed chwilą podpisałam.
-Nie mogę sama wyjść ?-Spytałam zdziwiona lekko poddenerwowana. Już wpadł mi do głowy pomysł żeby uciec od nich wszystkich a ten gość nagle rujnuje mój ''plan''. Puknęłam się w głowę ''To było do przewidzenia'' pomyślałam.Lekarz dziwnie na mnie popatrzył.
-Jest pani za słaba.-Odpowiedział patrząc na moją komórkę po chwili przeniósł wzrok na mnie.
-Dobrze już dzwonie.-Zrezygnowana sięgnęłam po telefon. Zadzwoniłam do Zayn'a.
-Hej,obudziłam Cię?-Spytałam Zayn'a patrzyłam cały czas na lekarz który przysłuchiwał się rozmowie co on nie ma swojego prywatnego życia ?!
-Cześć, nie jasne ,że nie .- Odpowiedział Malik.
-Emm to super.Mógł byś po mnie przyjechać ?
-Jasne.!-Uradowany krzyknął-Będę za 30 minut !-Dodał i rozłączył się.
-Więc ma panią kto odebrać ?-Zapytał.
-Tak.
-Świetnie.-Odparł po czy wyszedł z sali.Rozejrzałam się po pomieszczeniu o dziwo była tam torba i moje czyste rzeczy przebrałam się w nie i usiadłam na łóżku po ok.30minutach pojawił się Malik.
-Hej piękna.-Podszedł do mnie i mocno mnie przytulił .
-Cześć-Odpowiedziałam ciężko wzdychając.
-Co jest ?-Spytał patrząc mi w oczy.
-Wiesz , przecież Liam mnie tam nie chce .-Przetarłam załzawione oczy.
-Nie płacz.Chodź jedziemy do domu ,gdy Cię zobaczy rzuci Ci się w ramiona.-Wiem ,że chciał mnie pocieszyć ale to nic nie dało.
-Może i masz racje.-Uśmiechnęłam się sztucznie.Oczywiście ,że nie miał racji! Podał mi rękę wstałam i ruszyliśmy w stronę samochodu.Przez całą drogę rozmawialiśmy o tym co się działo u chłopaków kiedy ja byłam ''nieobecna''. Samochód stanął Zayn wyją kluczyki ze stacyjki.Weszliśmy do domu to co zobaczyłam w salonie przeraziło mnie totalnie...
***************
Co zobaczyła Angelika? Co się dzieje z Domi ? Czy wypadek Angeliki był przypadkiem?
Co czuje Liam?Czy przyjaźń dziewczyn jest zagrożona ?
Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w następnych rozdziałach : )
************************************************
No i jest kolejny rozdział :) Mam nadzieje ,że się podoba .Nie chce wprowadzać reguły ileś komentarzy= nowy rozdział ,ale jeśli już to jesteście i czytacie to zostawcie po sobie ślad ;)
No Matko Boska , ile można czekać na ten rozdział ?! codziennie tu wchodze i obczajam czy nie dodałaś nowego , nawet nie wiesz jak sie ucieszyłam jak zobaczyłam że jest kolejny :3
OdpowiedzUsuńzajebiscie wszystko piszesz i czekam na kolejne <3
Przepraszam że są tak nieregularnie :c
OdpowiedzUsuń